
Stare drzewa są nie tylko częścią przyrody, ale również historii zabytkowego parku w Targoszynie.
Jesienią drzewa robią coś bardzo sprytnego. Najpierw przez kilka tygodni bezczelnie kradną całą uwagę, przebierając się w żółcie, czerwienie i pomarańcze, a potem zrzucają liście i nagle pokazują wszystko, co przez lato skutecznie ukrywały. Kształt korony. Grube konary. Blizny. Dziuple. Ślady dawnych cięć. Miejsca, w których kiedyś coś się złamało, a drzewo mimo wszystko rosło dalej. W naszym parku w Targoszynie jesień jest więc całkiem dobrym momentem, żeby przestać patrzeć wyłącznie na to, jakie drzewa są piękne, i zacząć pytać, cowłaściwie potrafią nam powiedzieć. Stare drzewo jest trochę jak takie archiwum, tyle że zamiast segregatorów ma słoje.
Stare drzewo to nie jest od razu pomnik przyrody
Uporządkujmy coś najpierw. Zgodnie z tym, co napisałam w tytule, stare drzewo nie staje się automatycznie pomnikiem przyrody. To jeden z tych przypadków, kiedy codzienny język trochę rozmija się z prawnym. Widzimy ogromny dąb, platan albo lipę i odruchowo mówimy: „pomnikowe drzewo”. I jako określenie potoczne wszystko się zgadza. Ale pomnik przyrody to konkretna forma ochrony.
Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody może nim zostać między innymi okazałe drzewo wyróżniające się szczególną wartością przyrodniczą, naukową, kulturową, historyczną albo krajobrazową oraz indywidualnymi cechami. Taki status nie pojawia się jednak sam wraz z setnymi urodzinami drzewa. Pomnik przyrody ustanawia rada gminy w drodze uchwały – tak jak to zrobiła z naszym jedynym zielonym pomnikiem w parku, czyli Platanem Miłości.
A więc można być w parku czy lesie i mieć przed sobą niezwykle stare, cenne i piękne drzewo, które nie jest formalnie pomnikiem przyrody. I odwrotnie – kiedy drzewo taki status już ma, wiążą się z nim konkretne zasady ochrony. Nie jest to więc tylko sympatyczna tabliczka informująca, że okaz ma imponujący obwód. Ale sprawa robi się jeszcze ciekawsza, kiedy takie stare drzewo rośnie w zabytkowym parku.
Bo park to nie przypadkowa kolekcja drzew
Patrząc na stary park, łatwo zobaczyć po prostu mnóstwo zieleni. Tu lipa, tam buk, dalej dąb. Kilka drzew rośnie blisko siebie, a inne – stoi samotnie na polanie. Co ważne, historyczne parki bardzo często były „komponowane”. Drzewa sadzono w nich tak, aby prowadziły wzrok. Tworzyły grupy. Otwierały albo zamykały widok. Podkreślały drogę, wejście, polanę czy budynek. Jedno miało rosnąć samotnie i dominować nad przestrzenią, inne sadzono razem. I dokładnie takie ślady znajdujemy w dokumentacji naszego parku.
W opracowaniu z 1979 roku opisano nie tylko gatunki drzew, ale również sposób ich rozmieszczenia. Starszy drzewostan uzupełniano młodszymi nasadzeniami. Drzewa sadzono pojedynczo albo zestawiano w grupy, czasem otaczane krzewami. Szczególnie wyróżniono między innymi formowaną grupę dziesięciu lip drobnolistnych, znajdującą się na północnym krańcu parkowej polany. To znaczy, że gdy patrzymy dzisiaj na stare drzewa w parku, nie zawsze patrzymy tylko na przyrodę. Czasem widzimy również fragment dawnego, gruntownie przemyślanego projektu.
A co było tutaj jeszcze przed obecnym pałacem?
I tu robi się naprawdę ciekawie, bo obecny pałac powstał w 1897 roku, a dokumentacja parkowa wskazuje, że rozległy park krajobrazowy w znanej nam formie ukształtowano po wzniesieniu nowej rezydencji. Jednocześnie już w 1979 roku oceniano wiek najstarszych rosnących tutaj drzew – między innymi grabów, lip, buków i dębów – na około 160 lat. To oznacza, że część z nich rosła tutaj zanim powstał obecny pałac.
Autorzy dokumentacji wysunęli więc przypuszczenie, że wcześniej mógł istnieć w tym miejscu ogród dworski związany ze starszą rezydencją. I bardzo ważne – mówimy właśnie o przypuszczeniu wynikającym z wieku drzew, a nie o pewnym, dokładnie udokumentowanym układzie wcześniejszego ogrodu. Ale sama możliwość robi wrażenie, bo nagle okazuje się, że drzewo może „pamiętać” krajobraz, którego my już nie znamy.
Oczywiście, nie opowie nam, kto pod nim siedział ani nie wyszumi o tym, co wydarzyło się pewnego letniego popołudnia120 lat temu, ale jego wiek i miejsce, w którym rośnie, mogą być jedną z informacji pozwalających odtwarzać historię całego założenia.
Drzewo może powiedzieć więcej niż tylko „mam 150 lat”
Wiek drzewa jest najbardziej oczywisty, bo możemy go wyczytać z grubości pnia, z wysokości czy ze słojów. Ale nie jest jedyny. Znaczenie może mieć także gatunek, miejsce posadzenia czy relacja z innymi drzewami. Ale też dawna droga biegnąca obok, polana, którą drzewa obramowywać, czy widok, który kiedyś otwierał się pomiędzy koronami.
W naszej dokumentacji parkowej zapisano, że pod koniec lat 70. dobrze zachowany był dawny układ dróg oraz kształt parkowej polany. Odnotowano też starodrzew i późniejsze dosadzenia. To właśnie dlatego przy opiece nad historycznym parkiem nie wystarczy policzyć drzew i uznać, że skoro ich liczba się zgadza, to wszystko jest w porządku.
Wyobraźcie sobie aleję złożoną z kilkunastu starych lip. Usuńmy jedną z nich i posadźmy obok młode drzewko tego samego gatunku. Przyrodniczo nadal mamy tam lipę, ale kompozycyjnie już niekoniecznie mamy tę samą lipową aleję.
A co z drzewami w lesie?
Historia zapisana w drzewach wygląda trochę inaczej w przypadku lasu, który nie musi być zaprojektowaną kompozycją podobną do parku. Ale także w tam stare drzewa mogą wiele opowiedzieć o miejscu – o dawnym sposobie użytkowania terenu, o granicach czy o zmianach gospodarki leśnej. Mogą też sporo powiedzieć o miejscach pozostawionych przez człowieka lub przeciwnie – intensywnie przez niego wykorzystywanych. Stare drzewa mogą mieć również znaczenie przyrodnicze daleko większe niż ich młodsi sąsiedzi, bo dziuple, martwe fragmenty drewna, spękania i rozbudowana korona tworzą siedliska dla kolejnych organizmów.
To z tego właśnie powodu wiek drzewa jest interesujący nie tylko dlatego, że robi wrażenie. Stare drzewo miało po prostu więcej czasu, żeby wejść w relacje ze wszystkim, co znajduje się wokół niego.
Nie każdemu potrzebna jest tabliczka
Bardzo lubię pomniki przyrody. Ich status prawny jest potrzebny, bo pozwala szczególnie cenne obiekty wskazać i chronić. Ale chyba warto czasem uważać na pewną pułapkę naszego myślenia – bo zielona tabliczka nie świadczy o wartości drzewa. Jej zadanie to tę wartość pokazywać i chronić. Stare drzewo, które nie jest pomnikiem przyrody, może być ważnym elementem historycznego parku, tworzyć krajobraz znany mieszkańcom od pokoleń. Może też być siedliskiem dziesiątek organizmów i wreszcie – może rosnąć dokładnie tam, gdzie ktoś świadomie posadził je sto pięćdziesiąt lat temu, bo właśnie w tym miejscu miało zamknąć widok albo stworzyć cień przy alei.
I chyba dlatego, spacerując po naszym parku, coraz rzadziej myślę o drzewach jak o pojedynczych okazach. Widzę raczej kolejne warstwy. Te najstarsze, pamiętające jeszcze wcześniejszą rezydencję, te posadzone przy kształtowaniu parku krajobrazowego i te młodsze, które dołączano później do istniejących grup. Ale też te całkiem współczesne, które – jeśli będziemy mieli trochę szczęścia i sporo rozsądku – kiedyś dla kogoś też będą starodrzewem. Jak widać, historia parku nie jest zapisana tylko w dokumentach, planach i fotografiach. Część tej historii kształtuje się rośnie na naszych oczach.
Wasza𝓜𝓪𝓻𝔂𝓼𝓲𝓮ń𝓴𝓪 𝓝𝓸𝓷–𝓟𝓻𝓸𝓯𝓲𝓽
