
Myślicie, Kochani, że przeszłość była szara, a Wasi pradziadkowie żyli w świecie pozbawionym barw? Oglądając archiwalne, czarno-białe fotografie, nasz układ poznawczy często wpada w specyficzną pułapkę. Przyzwyczailiśmy się postrzegać minione stulecia przez pryzmat sepii i szarości. Zapominamy jednak, że historyczne stroje bywały jaskrawe, a codzienność – równie nasycona barwami co dzisiejsza. To właśnie dlatego światowy trend cyfrowej koloryzacji starych zdjęć i filmów budzi dziś tak ogromne zainteresowanie naukowców i historyków. Nie chodzi tu o zwykłą rozrywkę, lecz o to, jak ludzki mózg przetwarza informacje wizualne. O tym właśnie mówi psychologia koloru.
Kognitywna bariera szarości
Z punktu widzenia neuropsychologii czarno-biały obraz wymusza na nas zupełnie inny rodzaj percepcji. Naukowcy, w tym specjaliści od analizy pracy mózgu z laboratorium EMOTIV, zwracają uwagę na zjawisko tak zwanego ułatwionego zaangażowania autoreferencyjnego.
Ich badania z użyciem EEG (elektroencefalografii) potwierdzają, że brak koloru sprawia, iż mózg skupia się na strukturze i świetle, analizując obraz na chłodno, niczym historyczny dokument. Z kolei naturalne barwy działają na układ nerwowy jak potężny skrót poznawczy.
Oznacza to, że widząc postać historyczną w kolorze, nasz mózg podświadomie i natychmiastowo skraca dystans. Przestajemy patrzeć na „eksponat”, a zaczynamy widzieć żywego człowieka, z którym możemy się emocjonalnie utożsamić. Kolor jest kognitywnym pomostem, który przywraca przeszłości jej ludzki wymiar[i].
Archiwa strat wojennych a odzyskiwanie emocji
Ten psychologiczny mechanizm wykorzystujemy w naszej Fundacji. Podjęliśmy się tak ambitnego zadania, jakim jest odtwarzanie zaginionych dzieł sztuki, w ramach Instytutu Dzieł Utraconych. Ogromna część polskich strat wojennych w dziedzinie sztuki zachowała się do dziś wyłącznie w postaci słabej jakości czarno-białych reprodukcji w katalogach rewindykacyjnych.
Patrząc na te szare skany, tracimy emocjonalną więź z danym dziełem. Dlatego wspólnie ze świdnickim artystą Robertem Kuklą postanowiliśmy fizycznie odtwarzać utracone płótna w ich oryginalnej, pełnej palecie malarskiej. Oddając im barwy, wyciągamy je z chłodnego, archiwalnego niebytu. Kopia zaginionego obrazu powieszona w naszej powstającej Galerii Dzieł Utraconych ma za zadanie na nowo budzić emocje, których czarno-biały druk po prostu nie jest w stanie wywołać.
Terapeutyczna stymulacja barwą
Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego w Targoszynie tak bardzo stawiamy na kolor. Udowadnianie, jak barwy stymulują układ nerwowy (chromoterapia), to jeden z filarów projektowanego przez nas Ośrodka Terapii Hipokrates.
Malowanie, zwłaszcza wspólne, to proces głęboko terapeutyczny. Dobór barw, skupienie na nasyceniu pigmentu i przełożenie go na płótno obniżają poziom stresu i stymulują neuroplastyczność mózgu. Sztuka w kolorze uczy uważności, wycisza przebodźcowany umysł i stanowi doskonałą formę arteterapii – udowodnionej naukowo metody wspomagania zdrowia psychicznego.
Historia zasługuje na to, żebyśmy nie myśleli o niej wyłącznie w czerni i bieli, ponieważ w ten sposób odbieramy jej to, co najważniejsze – emocje.
A o jakim zaginionym dziele sztuki słyszeliście, które Waszym zdaniem najbardziej zasługuje na to, by na nowo namalować je w pełnym kolorze?
Wasza zgłębiająca tajemnice ludzkiego umysłu,
𝓜𝓪𝓻𝔂𝓼𝓲𝓮ń𝓴𝓪 𝓝𝓸𝓷-𝓟𝓻𝓸𝓯𝓲𝓽
PS Moi Drodzy, ilustracją do tego wpisu jest „Dziewczyna z narcyzem” samego Stanisława Wyspiańskiego. Po lewej jest zdjęcie z portalu http://dzielautracone.gov.pl/, a po prawej – kopia, która wyszła spod rąk Roberta Kukli
[i] Źródło: https://www.emotiv.com/pl/blog/color-theory-psychology
