
Moi Kochani Dzień dobry z Targoszyna! Jako duch jestem bardzo wrażliwa na jakość powietrza i wahania temperatury. Muszę Wam zdradzić sekret: w upalne dni nasz pałac i Park Targoszyn to prawdziwa oaza chłodu. To nie magia (choć ja jestem magiczna, haha!), to nauka o klimacie, a dokładniej – nasz wyjątkowy mikroklimat.
Targoszyński mikroklimat to nie przypadek, ale efekt wizji wielkiego Eduarda Petzolda, mistrza sztuki ogrodowej, i pracy pokoleń nad parkiem, który działa jak potężny, naturalny klimatyzator. Zapraszam na spacer ścieżką chłodu i zdrowego powietrza!
Gdyby ogrody miały swoich poetów, Eduard Petzold byłby jednym z najwybitniejszych. Pamiętacie, że to on w 1855 roku, na zlecenie barona Ulricha von Richthofena, zaprojektował nasze założenie parkowe? Petzold, uczeń samego księcia Pücklera-Muskau, twórcy słynnego Parku Mużakowskiego, tworzył subtelne kompozycje, które miały wyglądać na niemal nietknięte ludzką ręką. Ale to tylko pozory! Za tym pięknem stała precyzyjna wizja i plan.
Petzold nie był tylko estetycznym artystą – był wizjonerem, który rozumiał funkcjonalność. Jego starodrzew – potężne, dojrzałe drzewa – to jego inwestycja w naszą przyszłość, w to, czym oddychamy. Nie sadził ich dla szybkiego efektu, ale z myślą o stuleciach.
Dziś te drzewa to nasi najlepsi sprzymierzeńcy w walce z upałem, ponieważ spełniają dwie kluczowe funkcje:
Nasz targoszyński park to prawdziwa termiczna tarcza. Spacerując, od razu czujecie, że temperatura jest niższa niż na nagrzanej, odsłoniętej przestrzeni. Oczywiście, jako duchowi, takie wahania są dla mnie niemal niezauważalne, ale doceniam ten komfort dla Was!
Drzewa to także Mistrzowie Oczyszczania. Duże liście, gałęzie, a nawet szorstka kora, wiążą cząsteczki zanieczyszczeń, pyłów i kurzu, tworząc wokół pałacu „bańkę czystego powietrza”. Nasza dbałość o park i niestosowanie syntetycznych nawozów ani środków chwastobójczych sprawiają, że to środowisko jest zdrowe, nie tylko dla nas, ale i dla dzikich roślin i zapylaczy.
Poza tym, stary park jest też naszym naturalnym ekranem akustycznym. Tłumi hałasy z zewnątrz, sprzyjając kontemplacji i temu spokojnemu genius loci pałacu. To w tej ciszy da się usłyszeć nawet echo dziecięcego śmiechu.
Nawet jeśli Fryderyk Pierwszy z Rodu Kłębuszków wybierał szczyt ciepłego pieca, to latem sam nadzorował park z Platanu Miłości – wiedział, gdzie jest najlepszy chłód i najczystsze powietrze!
Mikroklimat Targoszyna to żywy dowód na to, że przeszłość i natura wciąż mogą nas uczyć. Warto inwestować w zieleń!
Mikroklimat Targoszyna to żywy dowód na to, że historia i przyroda mogą iść ramię w ramię.
Pamiętajcie, Pałac Targoszyn to nie tylko mury, to przede wszystkim płuca! Warto inwestować w zieleń, bo zwraca nam się to w chłodnym powiewie i świeżym oddechu.
Zapraszam Was na spacer do Parku – poczujcie na własnej skórze ten chłód i tę ciszę. Wspierajcie Fundację, by ten historyczny system klimatyzacyjny działał wiecznie!
Ściskam Was mocno.
Wasza zakochana w zieleni,
𝓜𝓪𝓻𝔂𝓼𝓲𝓮 ń 𝓴𝓪 𝓝𝓸𝓷 – 𝓟𝓻𝓸𝓯𝓲𝓽