
Kochani, często kiedy przechadzam się po naszym pałacu w Targoszynie, obserwuję dzieci, które przyjeżdżają tu na wycieczki czy weekendowe pikniki. Zauważyłam pewną powtarzającą się prawidłowość – gdy ktoś zaczyna recytować im ciąg dat i skomplikowanych nazwisk z podręcznika, ich oczy w ułamku sekundy stają się szklane, a myśli uciekają bardzo, bardzo daleko. Z kolei gdy usłyszą o tym, co wydarzyło się w tajnych, podziemnych korytarzach albo jak wyciągano ze starego błota na drodze kanciastą podkowę… słuchają jak zaczarowane! Jak to się dzieje i jak skutecznie opowiadać o przeszłości, by nie zniechęcić najmłodszych? Spieszę z odpowiedzią!
Mózg uwielbia dobre opowieści
Okazuje się, że to nie wina dzieci, że suche fakty zupełnie ich nie ciekawią – to kwestia tego, jak zaprogramowane są nasze umysły. Amerykański psycholog poznawczy Jerome Bruner przeprowadził niesamowite badania, z których jednoznacznie wynika, że informacje podane w formie ciekawej narracji są zapamiętywane aż 22 razy skuteczniej niż fakty wyrecytowane z listy![i]
Dzieje się tak dlatego, że opowieść (czyli tzw. storytelling) angażuje nie tylko obszary mózgu odpowiedzialne za język, ale też te związane z emocjami. Przekształcając suche liczby w barwne przygody o prawdziwych ludziach, ich dylematach i emocjach, ułatwiacie dziecku zbudowanie trwałej więzi z przeszłością.
Siła lokalnej legendy i ducha
Najlepiej zacząć naukę od tego, co jest najbliżej nas. Zamiast opowiadać o bitwach sprzed tysiąca lat gdzieś na drugim końcu kontynentu, poszukajcie historii w Waszej okolicy. Lokalne legendy i opowieści to fantastyczne, niezwykle plastyczne narzędzie edukacyjne, które buduje w dzieciach poczucie regionalnej tożsamości.
My w Fundacji Marysieńka doskonale o tym wiemy. To dlatego powołaliśmy do życia literacki cykl „Przygody Marysieńki, w którym osobiście podrzucam naszym bohaterom różne ciekawostki z przeszłości, to nie tylko sposób opowiadania o naszej historii, ale też świetny haczyk na dziecięcą ciekawość. Kiedy historia ożywa w formie gry terenowej czy spaceru szlakiem zagadek, dzieci same chcą dowiadywać się więcej! Temu właśnie służy nasza ścieżka historyczno-dydaktyczna „Odkrywaj z Marysieńką”.
Historia to ludzie, a nie daty
Kiedy więc następnym razem będziecie chcieli zarazić dziecko miłością do historii, zapomnijcie o wkuwaniu na pamięć historycznych dat. Wyciągnijcie z szafy stare rodzinne fotografie, pokażcie im dawne mapy Waszej miejscowości albo pójdźcie na spacer, szukając starych fundamentów. Zamieńcie nudny wykład w fascynującą przygodę z morałem i zagadką w tle. Opowiedzcie im o strachu młodego chłopaka, który pierwszy raz musiał pilotować maszynę, albo o radości dzieci znajdujących skarb w stodole. Gwarantuję Wam, że już nigdy nie zasną z nudów, gdy będziecie im opowiadać o historii w taki sposób.
Wasza
𝓜𝓪𝓻𝔂𝓼𝓲𝓮ń𝓴𝓪 𝓝𝓸𝓷-𝓟𝓻𝓸𝓯𝓲𝓽 🏰💕
[i] Źródło: https://wydawnictwo-silvarerum.eu/dr-m-talarczyk-jak-slowa-trzymaja-nas-w-pulapce/
