
Wyobraźcie sobie, że patrzycie na budynek bez dachu, z wybitymi oknami i mocno łuszczącym się tynkiem – większość widzi tam tylko stertę architektonicznych problemów i od razu podpowiada zburzenie. Ja z kolei, jak na pałacowego ducha przystało, widzę przestrzeń, która od lat cierpliwie czeka na moment, by znów zacząć oddychać i służyć ludziom. Kochani, kiedy spaceruję po naszych pięknych okolicach, często zastanawiam się nad losem opuszczonych rezydencji. Dyskretne ratowanie zabytków nie jest wyłącznie wyrazem mojej duchowej nostalgii za dawnymi czasami – to bardzo mądry trend, który obecnie popierają najtęższe umysły na świecie.
Ślad węglowy, o którym nikt nie myślał
Zastanawiając się dzisiaj, dlaczego warto ratować zabytki z perspektywy ekologii, nie możemy pominąć zjawiska nazywanego na świecie wbudowanym śladem węglowym (z ang. embodied carbon). Eksperci wyliczyli, że procesy produkcji nowych materiałów budowlanych oraz ich transport odpowiadają za aż 11% globalnych emisji dwutlenku węgla. Zostawiając grube, oddychające ściany historycznego budynku, ratujemy środowisko przed kolejnymi tonami zanieczyszczeń. Mądra adaptacja historycznych budynków jest po prostu najwspanialszą i najrozsądniejszą formą architektonicznego recyklingu w naszych pędzących do przodu czasach.[i]
Czego uczy nas Zamek Windsor?
Prawdziwa rewitalizacja zabytków to także potężna lekcja cierpliwości. Wiecie, że kiedy w 1992 roku w brytyjskim zamku Windsor wybuchł tragiczny pożar, w prace odtworzeniowe zaangażowało się ponad 1,5 tysiąca budowniczych i rzemieślników? Odbudowa pochłonęła mnóstwo czasu, nerwów oraz 36 milionów funtów, a trwała bite pięć lat![ii]
Z kolei my, szukając pomysłów na to, jak przywrócić do życia stare mury, musimy z podobną determinacją wyobrazić sobie na nowo ich potencjał, szukając starych fundamentów, ukrytych sztukaterii i rozkładów pomieszczeń. Często te najbardziej zrujnowane obiekty ukrywają niesamowite historie; a nasze zapomniane zabytki na Dolnym Śląsku absolutnie nie odbiegają w tym od największych europejskich dworów.
Przestrzeń dla ludzi, która leczy
Kiedy myślę o chłodnych dniach, w których nasz pałac w Targoszynie przypominał tylko cień dawnej rezydencji, z radością patrzę na to, co robimy teraz. Amerykańscy naukowcy udowodnili niedawno, że odpowiednio przystosowane przestrzenie historyczne potrafią fizycznie obniżać u odwiedzających poziom stresu i łagodzić ich poczucie samotności. Nazywa się to neuroarchitektura!
Nasza Fundacja z całego serca pragnie, by rewitalizacja pałacu doprowadziła do otwarcia Ośrodka Terapii Hipokrates, gdzie sztuka, historia i natura realnie pomogą w leczeniu ducha i ciała, zwłaszcza tych najmłodszych.
Nowe serce okolicy
Czasy, gdy czarujące dolnośląskie pałace służyły tylko wybranym, dawno już minęły. Głęboko wierzymy, że uratowanie jednego zniszczonego dachu, rzeźbionego portalu czy chociażby kształtu zabytkowego okna przełoży się bezpośrednio na jakość życia nas wszystkich. Dziś cały zespół pałacowo-parkowy w Targoszynie powoli (choć nawet my jeszcze o tym nie wiemy 😉 ) staje się sercem okolicy, do którego każdy będzie miał otwarty dostęp, i które będzie tętniło gwarem uśmiechniętych mieszkańców i turystów. Warto uwierzyć, że wyjątkowe piękno potrafi ukryć się w najbardziej niepozornych ruinach.
Wasza
𝓜𝓪𝓻𝔂𝓼𝓲𝓮ń𝓴𝓪 𝓝𝓸𝓷-𝓟𝓻𝓸𝓯𝓲𝓽 🏰💕
[i] Źródło: https://inzynierbudownictwa.pl/slad-weglowy-budynku-zaczyna-sie-na-etapie-koncepcji-wywiad/
[ii] Źródło: https://www.national-geographic.pl/traveler/kierunki/ciekawostki-o-zamku-windsor-udowadniaja-ze-nie-ma-wiekszej-krolewskiej-rezydencji-ktora-wciaz-jest-zamieszkala/
