
Historia Targoszyna jest znacznie bogatsza i bardziej zaskakująca, niż można by przypuszczać, patrząc na dzisiejszy, spokojny krajobraz wsi. W monografii miejscowości kryją się opowieści, które pokazują Targoszyn jako miejsce pełne niezwykłych wydarzeń, zapomnianych tradycji i ludzi, których losy splatały się z historią regionu. Poniżej przedstawiamy dziesięć ciekawostek, które na pewno zaskoczą niejednego miłośnika dolnośląskich historii.
W ramach królewskiego edyktu Fryderyka Wielkiego mieszkańcy Śląska mieli obowiązek przynoszenia określonej liczby głów wróbli, ponieważ uważano je za szkodniki zagrażające plonom. Targoszynianie dostarczyli ich aż 556 w jeden dzień – w podziale na stany i zawody. To jedna z najlepiej udokumentowanych lokalnych „akcji antywróblowych”.
Owce były podstawą miejscowej gospodarki. Hodowla rozwijała się tak intensywnie, że wymieniano ją jako jeden z kluczowych filarów utrzymania całej wsi. Dawna owczarnia (Schäferhof) była ważnym elementem majątku. W 1800 roku pogłowie owieczek w naszej wsi liczyło aż 1880 sztuk!
Monografia wspomina, że przy Targoszynie funkcjonowały kiedyś dwa wiatraki i młyn wodny. Do dziś nie zachowały się po nich żadne materialne ślady, a jedynie nazwy terenowe oraz krótkie wzmianki w dokumentach.
W 1768 roku król Prus przejechał przez pobliską Rogoźnicę. W uroczystym powitaniu brali udział również mieszkańcy Targoszyna, oddając hołd nowemu władcy. Warto dodać, że 6 listopada 1741 r. pruski monarcha Fryderyk Wielki nadał tytuł barona członkom rodziny Richthofenów. Od tamtego czasu piszą przed nazwiskiem „von”.
Podczas remontu jednego z budynków odkryto parę przedwojennych nart oraz notes z zapisami dotyczącymi funkcjonowania lokalnej piekarni. To jedno z najbardziej namacalnych powojennych odkryć w Targoszynie dotyczących czasów przedwojennych.
Za dawną gospodą i masarnią znajdował się tor do gry w kule – ulubione miejsce spotkań i lokalna rozrywka. Za „wszystkie dziewiątki” zwycięzca otrzymywał 5 fenigów, co stanowiło całkiem atrakcyjną nagrodę.
Po 1945 roku polscy osadnicy tymczasowo używali nazwy Bartoszów. Zmieniono ją, ponieważ myliła się z pobliskim Bartoszówkiem, a ostatecznie przyjęto dzisiejszą nazwę Targoszyn. Więcej na temat nazwy możecie poczytać w osobnym artykule.
W Targoszynie działała doświadczalna hodowla białych indyków. Ptaki te były przeznaczane wyłącznie na eksport i stanowiły źródło ważnych dla PRL dewiz. Wieś była z tego powodu znana nawet poza regionem.
Podczas remontu kościelnej wieży w 1965 roku odkryto w metalowej kuli stare gazety i dokumenty. Ze względu na stan zachowania nie nadawały się do archiwizacji, więc… odłożono je na miejsce. Znajdują się tam do dziś.
Niedaleko wejścia do pałacowego parku znajduje się zapomniane dziś źródełko, z którego przedwojenni mieszkańcy czerpali wodę nawet w czasie największych susz. To jedno z najważniejszych, lecz najmniej znanych miejsc dawnego Targoszyna.
Jak widzicie, Moi Drodzy, Targoszyn, choć niewielki, nosi w sobie historię pełną zaskakujących wątków, nietypowych zdarzeń i opowieści, które tworzą wyjątkowy klimat tego miejsca. Monografia wsi pokazuje, jak wiele można odkryć, zaglądając do starych dokumentów i wspomnień mieszkańców. To dopiero początek – kolejne artykuły będą rozwijać te motywy i przybliżać kolejne, nieodkryte jeszcze fragmenty lokalnej historii.
Wasza
𝓜𝓪𝓻𝔂𝓼𝓲𝓮ń𝓴𝓪 𝓝𝓸𝓷-𝓟𝓻𝓸𝓯𝓲𝓽